|
Wznoszenie Ikei w naszym mieście rozpocznie się pod koniec tego kwartału – dowiedziała się "Gazeta". W najbliższych tygodniach szwedzka firma przejmie ostatnie tereny pod inwestycję. O rychłym powstaniu Ikei w Bydgoszczy mówi się od dekady. Tym razem jednak wszystko wskazuje na to, że inwestycja rzeczywiście wreszcie ruszy z kopyta. Na czwartkowym spotkaniu z mieszkańcami Wzgórza Wolności prezydent Konstanty Dombrowicz miasta zadeklarował wiosnę jak termi rozpoczęcia robót. "Gazecie" oficjalnie ratusz tej informacji nie potwierdza. Ale Ikea nie zaprzecza. – Nadal trwają prace przygotowawcze, wiążące się z dokumentacją techniczną projektu – mówi Aleksandra Sikora z biura prasowego firmy. I to przypomina zwodzenie, które rzecznicy Ikei serwują bydgoszczanom od lat. Zawsze mówili z tym samym optymizmem: "Jesteśmy blisko rozpoczęcia budowy". I na tym się kończyło. Za rok powtarzali to samo. A urzędnicy to radosne nastawienie podzielali. Tym razem Sikora też mówi o "pracach w toku", ale szybko dodaje: – Spodziewamy się już w marcu przekazać miastu bardziej konkretne informacje. Nasz informator z kręgu zbliżonego do inwestora zapewnia, że budowa sklepu ruszy najpewniej właśnie w tym miesiącu. Dwupoziomowy sklep meblowy ma powstać przy ul. Fordońskiej, na terenach dawnego Rometu. Wielkością nie biędzie odbiegać od innych polskich Ikei. Na 20 tys. m. kw. nie zabraknie także restauracji i pokoju zabaw dla dzieci. Szwedzi rozpoczęli negocjacje w Bydgoszczy w 2000 r. Dwa lata później koncern zawarł porozumienie z zarządem miasta, w którym zobowiązał się do wykonania przebudowy dróg w okolicy miejsca, gdzie zbuduje swoje centrum handlowe. Pierwszy etap inwestor ma już za sobą. W 2003 r. wyburzył budynki należące kiedyś do Rometu. Niestety, na tym poprzestał. W ciągu kolejnych lat pomijał nasze miasto, ale zdecydował się rozbudować sklepy w Poznaniu, Gdańsku, Wrocławiu i Katowicach. Wcześniej zapowiadał, że równocześnie z bydgoską budowana będzie Ikea w Łodzi. Życie napisało inny scenariusz. Łódzki sklep został z hukiem otwarty pod koniec listopada ubiegłego roku, u nas nie wkopano jeszcze łopaty. Dlaczego inwestycja tak się przeciąga? Ikea miała problemy z wykupem działek, które są niezbędne przede wszystkim do modernizacji układu komunikacyjnego w pobliżu sklepu. Właściciele posesji nie zgadzali się na warunki zaproponowane przez inwestora. W sprawę zaangażowany został wymiar sprawiedliwości. W ciągu kilku, najwyżej kilkunastu dni sąd ma wydać ostatnie postanowienie, dzięki czemu nie będzie już przeszkód do wydania pozwolenia na budowę – dowiedziała się "Gazeta". Przedstawiciele ratusza, z którymi rozmawialiśmy są przekonani, że orzeczenie będzie korzystne dla Ikei. Ale oficjalnie, do rozstrzygnięcia sprawy, nie chcą jej komentować. Ikea, nie czekając na rozstrzygnięcia dotyczące gruntów, już kilka lat temu rozpoczęła rekrutację. W marcu ubiegłego roku szukała dekoratorów odpowiedzialnych za planowanie przestrzeni sklepowej. Rok wcześniej rekrutowała na stanowiska kierownicze. Firma nie zdradza, ile osób już zatrudniła. – Ci pracownicy przechodzą nie tylko szkolenia, ale też podejmują pracę w sklepach działających w innych miastach – informuje Sikora. Czy Ikea to nadal inwestycja strategiczna dla Bydgoszczy? Dziś, niestety, to wątpliwe. Gdyby powstała, gdy zaczęło się o jej budowie mówić, byłaby symbolem rozwoju miasta. Teraz już tak nie imponuje. Mimo to, wielu bydgoszczan na otwarcie sklepu czeka. Gros osób podróżuje do Poznania, czy Gdańska po szafę, lampę czy komplet naczyń. Małgorzata Gęsikowska, prezes Kujawsko-Pomorskiego Zrzeszenia Handlu i Usług: – Ikea to towary dla mas, tzw. klasy średniej. Kilka lat temu badania w Bydgoszczy wykazały, że jest duże zapotrzebowanie na ten sklep. Nie wydaje mi się, by to zapotrzebowanie zmalało. Poznań niedawno zbadał, że wciąż wiele osób z naszego miasta przyjeżdża do ich Ikei. |
Źródło: Gazeta Wyborcza Bydgoszcz